Facebook

wtorek, 17 marca 2015

cierpliwości plan








Uzgodniłam sama ze sobą, że muszę mieć więcej cierpliwości. Muszę, koniec i kropka. Najlepiej byłoby gdyby była to cierpliwość w wersji bez limitu wyczerpania. Inaczej ucierpią dorośli i dzieci. Uzgodniłam, pstryknęłam palcami i jest. Żyje się lepiej, wszystkim, a w szczególności mnie i Miłoszowi, gdyż to On zupełnie nie wiadomo dlaczego jest wyczerpalnikiem cierpliwości. Chociaż nie lubię tych określeń bunt dwulatka, trzylatka, siedemnastolatka itp. to jednak od pewnego czasu obserwując Miłosza stwierdzam, że po prostu to słowo najdelikatniej nadaje zarys temu co może nas rodziców spotkać.
Zaobserwowałam również pewną rzecz.
Myślałam, że etap zazdrości mamy już prawie za sobą. Myliłam się ogromnie. Ale jest wyjście, to znaczy znalazłam je albo mi się przynajmniej tak wydaje. Są możliwości żeby te złe emocje u Miłosza wyciszyć: wstawać razem z nim o godzinie 6.00 i poświęcić mu cały możliwy czas, aż do pierwszego karmienia Dżejka Rozkosznego. Tak więc czasem mi się udaje, z naciskiem na czasem.
Druga sprawa to darcie paszczy. Gdy zaprzestałam jej wykonywanie przy każdym ruchu Miłosza Emocjonalnego gdyż zaraz zgniecie, przewróci, zrzuci czy po prostu udusi swojego brata, nagle atmosfera w domu lepsza się zrobiła.
Pogoda sprzyja doskonale w realizacji mojego planu. Jest dobrze.
Trzymajcie kciuki.

Mi i Kuba w czapkach BibiDreams.
Rękawiczki rowerowe Miłosza są na Jego dłoniach również w momencie nie posiadania roweru przy sobie, gdyż stwierdził, że MUSI je (czyli jakiekolwiek rękawice) nosić nawet jak będzie ciepło.

Prześlij komentarz