Facebook

piątek, 13 października 2017

raz dwa trzy

Kierownik i dwóch zapatrzonych w Niego naśladowców. Chłopcy non stop muszą walczyć i gonić złodziejaszków. Na tym polega większa część dnia. Kucharze skończyli gotować obiad dla psów i do pokoju pobiegli już trzej superbohaterowie.. 











poniedziałek, 2 października 2017

we dwoje

Wędrówki we dwoje, zbieranie kolejnych kilogramów kamieni, uśmiechy, fochy i roszczenia (tak tak, bo roszczeń młodzieniec ma sporo).

Tylko Nasz czas,  sam na sam, Miki doczekał się go mając prawie dwa lata.
W rodzinie wielodzietnej czas sam na sam z dzieckiem jest bardzo trudny do zorganizowania i zdarza się bardzo sporadycznie. Teraz gdy Miłosz i Kuba chodzą razem do przedszkola my z Mikim jesteśmy  przez kilka godzin dziennie sami.

Mikołaj jako trzeciorodny, przyzwyczaił się do tego, że  nie potrzebuje mnie żeby się bawić, wystarczy że jestem gdzieś tam w pobliżu. Ale ma milion pomysłów na minutę i na przykład ostatnio został znaleziony stojący na blacie w kuchni. Bo Miki to człowiek, który niczego się nie boi i lubi ryzyko!

Korzystamy z piękna jesieni póki jest nam to dane.














buty - emel

czwartek, 28 września 2017

grzyby i inne atrakcyjne purchawki

Przyszła jesień. Należy korzystać z pięknej pogody ile się tylko da, dlatego Bartek wyciąga nas do lasu na grzyby. Zbiera oczywiście tylko On, a my miło spędzamy czas. Ja chodząc za chłopcami mam okazję poobserwować ich ciekawość, odkrywczość i dziecięcą radość z najmniejszych rzeczy. Bardzo to lubię, ja po prostu jestem gdzieś obok, gdy trzeba reaguję ale tak naprawdę zajmując się dziećmi jednocześnie odpoczywam!!! Nie ma nic lepszego! 

Purchawki są coraz bardziej dojrzałe, więc chłopcy wiedząc jak wspaniałą zabawą jest doprowadzanie do ich wybuchów przeczesali cały lasek w ich poszukiwaniu. A ja z nimi.
Doczekaliśmy się tez pięknego zachodu. Kocham zachody...
Siata grzybów uzbierana, dzieci zadowolone, mąż zadowolony, matka zadowolona. Piękny zachód słońca zobaczony. Wspaniały wieczór!
























wtorek, 19 września 2017

łubudu bam

Rozrzucanie zabawek, wyrzucanie z pojemników, to jedna z wielu pasji Mikołaja. Etap rozwalanie trwa w najlepsze i nie sądzę żeby miał się szybko skończyć. 
Próbowałam różnych rzeczy, szafeczki, szuflady, nic z tych rzeczy nie zdaje egzaminu, zabawki są pochowane i dzieci się nimi nie bawią albo żeby coś znaleźć muszą wywalić wszystko. Wolę otwarte półki i zabawki w pojemnikach oraz koszach (nie za dużych). Wszystko ma swoje miejsce. Z tych pojemników i koszy owszem łatwo, bo jednym ruchem można wszystko wywalić na podłogę, ale na szczęście również szybko się sprząta. Trudniej zagonić małych sprawców bałaganu do sprzątania, ale to chyba już tak to jest i jeszcze długo będzie...

W końcu kupiłam Mikiemu wieżę która mu się podoba i może swobodnie robić łubudu bam, bez uszczerbku na czyimś zdrowiu, bo pudełka są lekkie i miękkie, więc po zderzeniu z nimi nie robią się żadne guzy.