Facebook

środa, 16 marca 2016

B jak Biblioteczka cz. 2


W dzisiejszym biblioteczkowym wpisie przedstawię trzy książki, po które w ostatnim czasie często z chłopcami sięgamy. 


Jedna z najpiękniejszych książek na świecie doczekała się wersji dostosowanej dla małych dzieci.
"Mały Książę" dla najmłodszych, przez Kubę oglądana, przez Miłosza gdy o nią poprosi czytana jest minimum dwa razy pod rząd. Zawiera krótkie, te najważniejsze fragmenty, cytaty zaczerpnięte z oryginału oraz oryginalne ilustracje. 
Czytając tę książkę dziecku najlepiej jest oczywiście znać pełną wersję. Po przeczytaniu każdej strony zatrzymujemy się i tłumaczymy o co chodzi, gdyż Mi natychmiast zadaje pytania, bo przecież Jego "oczy nie są ślepe, on wszystko widzi". 
Podoba mi się to, że książka jest wydana na grubych kartach dzięki czemu swobodnie mogę pokazać ją Kubie który ostatnimi czasy ma tendencje do targania. 
Tak samo jak pełna wersja, skłania do przemyśleń, ale tym razem dzięki krótkim fragmentom również pozwala na to najmłodszemu czytelnikowi. Pozwala zatrzymać się na chwilę i pomyśleć o  tym co w życiu jest najważniejsze.










"Figle migle" - Tullet Herve wyd. babaryba

Kolorowe kropki z książki "Naciśnij mnie" tego samego autora wracają żeby znowu się pobawić. Miłosz nie przepadał za tą pierwszą książką, zupełnie go nie interesowała,  denerwował się bo nie miał ochoty nic nigdzie naciskać. A przy tej bardzo chętnie, z wielka radością wręcz realizuje to o co proszą kropki, wodzi palcem po śladach, dmucha czy naciska. Na jednym razie się u nas nie kończy, przeglądamy książkę i bawimy się z kropkami co najmniej kilka razy, a wszystkiemu towarzyszy wiele śmiechu.




"Pan Kuleczka" - Wojciech Widłak, wyd. Media Rodzina

Zabawne i pouczające krótkie opowiadania o perypetiach Pana Kuleczki, kaczki Katastrofy, psa Pypcia i muchy Bzyk-Bzyk. Pan Kuleczka prawdopodobnie pracował kiedyś w cyrku i przeszedł na emeryturę (ale to mogą być tylko plotki). Zawsze jest uśmiechnięty i grzeczny wobec innych. A zwierzęta z którymi mieszka są niezwykłe, bo mówią, poza muchą Bzyk-Bzyk, ona prawie nic nie mówi ale też jest niezwykła. Jest awaria elektryczności, przez przypadek zbite lustro podczas zabawy piłką w domu czy zwiedzanie świata za pomocą globusa.
Otwierając tę książkę i czytając Ją Miłoszowi wypełnia mnie wewnętrzne ciepło. Czuję dobro i rodzinną atmosferę (i nie ma znaczenie, że jej członkami są kaczka, pies i jeszcze mucha).
Pan Kuleczka często ostatnio zastępuje nam "Tappiego" podczas wieczornego czytania.






Prześlij komentarz