Facebook

środa, 8 kwietnia 2015

sprawy fotelikowe

Posiadając jedno dziecko musimy posiadać tylko jeden fotelik samochodowy. Wtedy zastanawiamy się gdzie najlepiej go zamontować, żeby było najbezpieczniej. Ale to raczej sprawa drugorzędna. Podstawą jest jaki ten fotelik wybrać. Na rynku mamy ich setki, ceny również przeróżne. My kupując Miłoszkowi fotelik następny zdecydowaliśmy się na montowany tylko i wyłącznie tyłem do kierunku jazdy, gdyż uważamy ten sposób za najbezpieczniejszy i najmniej urazowy w przypadku różnych wydarzeń kolizyjnych jakie mogą się przytrafić. W związku z tym Mi jeździ w Maxi Cosi Mobi (9-25kg) i chcemy żeby jeździł w nim dopóki z niego nie wyrośnie. Zajmuje on nam w samochodzie ogromną ilość miejsca, przez co osoba która siedzi z przodu jako pasażer ma go bardzo mało, najlepiej byłoby żeby miała maksymalnie 165cm wzrostu, wtedy dłuższa podróż jest do zniesienia. Dopóki Kuba jeździł w foteliku 0-10kg nie było problemu, mieścił się wszędzie w naszym fiaciku. Ale ponieważ dziecko nasze drugorodne przekroczyło już wagę 11kg, musieliśmy zdecydować się na zakup czegoś co spełnia Nasze wymagania.

Mi mając niespełna trzy latka nie wyrósł ze swojego Mobi, jeździ mu się w nim bardzo dobrze dlatego decyzja padła na kupno kolejnego fotelika RWF. Wybór jest spory co nas bardzo cieszy, jednakże problemem jest to, że jedynym miejscem do montażu jest miejsce za kierowcą, a to nas bardzo ogranicza. Na szczęście trafiliśmy na przemiłego sprzedawcę który bez żadnego problemu montował i rozmontowywał te fotele o które prosiliśmy (bo na dodatek miał je u siebie w sklepie! czad! po Mobi jechaliśmy specjalnie do Opola żeby chociażby go przymierzyć). 
Pana sprzedawcę odwiedziliśmy trzy razy. Próbowaliśmy różnych opcji. Miejsca mało, a fotele tyłem sporo go potrzebują (coś za coś). Przy pierwszej próbie Bartek nie zmieścił się za kierownicą, przy drugiej już owszem ale nadal byłoby mu niewygodnie przy dłuższej jeździe. Przećwiczyliśmy przeróżne ustawienia fotela kierowcy i różne modele fotelików dziecięcych m. in. Axkid Minikid w który musiałby się przesiąść Mi ze względu na brak możliwości odpowiedniego odchylenia go dla małego Kuby (ilość miejsca w naszym samochodzie nie pozwalała na to) czy Romer Max Fix II, który szybciutko montuje się na Isofix (dla przedziału 0 -18kg)  zmieścił się idealnie ale jednak zależało nam na tym żeby fotelik był do 25 kg, Axkid Kidzone nie zmieścił się, BeSafe także.
Po nocach śniły nam się te fotele, przejrzeliśmy chyba wszystkie możliwe strony internetowe na ich temat, a blog pana Proste (którego przy okazji jednej z wizyt w sklepie poznaliśmy) przeczytaliśmy najprawdopodobniej w całości. 
Wybór padł na Axikid Minikid w którym zasiądzie Mi, Kuba natomiast ze względu na większą możliwość "położenia" fotelika (w naszym samochodzie) podróżować będzie w Mobi. Kupiliśmy go i wypróbowaliśmy jadąc kilkanaście kilometrów do Babci E. Okazało się że jest to totalna pomyłka, gdy fotel był ułożony tuż przy kanapie żeby kierowca miał więcej miejsca Mi oznajmił że nie będzie tak siedział gdyż nie ma gdzie położyć nóg ( w Mobim mógł je ułożyć swobodnie). Bartek zaczął kombinować, ustawiał fotel na milion sposobów, żeby Miłosz miał więcej miejsca na nogi. Udało się, Pierworodny był zadowolony, ale w momencie kiedy zasnął głowa opadła mu na brzuch, a fotela w innej pozycji ułożyć się już nie dało.
Pojechaliśmy więc odwiedzić Pana sprzedawcę czwarty raz i wymieniliśmy Axkida na Romera. Teraz wszystkie dzieci są zadowolone. Podróżowanie w tej konfiguracji wypróbowane w dłuższych trasach i mogę powiedzieć, że jest dobrze.
Jedynie w momentach kiedy jestem zmuszona (przez Dżejka i Jego płacze)  przenieść się pomiędzy dzieci, cierpią na tym ogromnie moje cztery litery.






I chociaż na wkurzaliśmy się niemiłosiernie, uważam że warto było jeździć, przymierzać, kombinować, żeby w końcu wybrać i mieć pewność że wybrało się najlepiej.

Prześlij komentarz