Facebook

czwartek, 9 października 2014

"chcenie"

Przychodzi w życiu człowieka taki moment, gdy zaczyna on "chcieć". Spada to na nas jak grom z jasnego nieba około drugiego roku życia (czyt. po pierwszych urodzinach) i już nigdy nie znika. "Chcenie" polega na chwilowej lub długo trwającej  ochocie na wykonanie pewnej czynności przez siebie samego lub inną osobę bądź posiadanie pewnej rzeczy. Najtrudniejsze jednak w "chceniu" nie jest ono samo w sobie, ale  opanowanie emocji jemu towarzyszących, im dłużej nasz staż "chcenia" trwa, tym lepiej panujemy nad niezadowoleniem które z jego niemożliwości wynika.

W domu posiadam jeden egzemplarz człowieka (dwa lata i cztery miesiące), który jest dopiero w początkowej fazie "chcenia". I przyznam szczerze, że tak jak "chcenie" posiadania czegoś rozumiem, tak "chcenie" wykonania pewnych czynności jest dla mnie zupełnie abstrakcyjne.
Pozwolę przedstawić sobie kilka sytuacji z życia wziętych, aby przybliżyć tym, którzy jeszcze dzieci nie mają, bądź ich dzieci jakimś cudem pominęły tę fazę rozwoju emocjonalnego (?), ową abstrakcyjność.

1. Ktoś ma wielką potrzebę fizjologiczną i postanawia wykonać ją w samotności zamykając się w pomieszczeniu do tego przeznaczonym. Nasz Mały Człowiek orientując się co miało miejsce już po wyjściu danej osoby gabinetu skupienia, "chce" aby cała operacja odbyła się jeszcze raz w jego obecności - odmowa oznacza lament trwający co najmniej kilka minut.

2. Pod sytuację z punktu pierwszego można wstawić również: ubieranie się, mycie, jedzenie, picie, gotowanie - wszystko wykonywane przez Kogoś, ma zostać wykonane jeszcze raz w towarzystwie Dwulatka.

3. Ktoś przychodzi do naszego domu. Załóżmy, że jest to Pan zajmujący się gazem. Przychodzi więc taki Pan sprawdza to co ma sprawdzić po czym w pośpiechu wychodzi, ponieważ takich mieszkań ma jeszcze do odwiedzenia czterdzieści. Nasz dwuletni Osobnik orientując się co miało miejsce pięć minut po wszystkim, biegnie do drzwi gdyż "chce" pożegnać.  Po otworzeniu drzwi, okazuje się, że Pana już nie ma. Zawód jest tak ogromny, że może nastąpić nawet lament z rzutem na podłogę.

4. Dzwoni telefon, dajmy na to rodzic ucznia lub ktoś ważny w sprawach służbowych. Nasz towarzyski Dwulatek "chce" rozmawiać natychmiast, a ponieważ nie jest mu dane, na cały regulator włącza syrenę dzięki czemu inni również nie mają możliwości porozmawiać.

Bywa również tak, że wszystkie punkty "chcenia" następują jedno po drugim, można powiedzieć taka kumulacja. Wtedy Dwulatek ma w sobie tyle frustracji, złości i smutku, że wyje i rzuca się na ziemię przez okrągłą godzinę non stop po czym wycieńczony zasypia.

Początki "chcenia" trudne są dla początkującego, a także wszystkich przebywających w Jego pobliżu. Jak sobie z nimi radzić?
Najprawdopodobniej w danej chwili jedyne o czym marzysz to "chcę" świętego spokoju, jednakże on nie przyjdzie dopóki sam dziecku nie pomożesz. Jeżeli nie ma możliwości spełnienia "chcenia" należy pozwolić wyryczeć się maluchowi siedząc w pobliżu niego i w miarę możliwości starać się z empatią uczestniczyć w całym procesie. Gdy nadejdzie upragniony spokój, ciesz się nim jakby to była najprzyjemniejsza chwila w ciągu dnia, bo nigdy nie wiesz kiedy kolejna "chceniowa" furia nastąpi.





Prześlij komentarz