Facebook

piątek, 19 września 2014

blisko, bliżej, najbliżej...

W ramionach rodziców jest im najlepiej. Od pierwszych dni życia ramiona najbliższych im osób dają im bezpieczeństwo. Bliskość, tak naturalna, piękna, a do tego niezwykle wygodna. 

Dzięki noszeniu i wynalazkom noszenie ułatwiającym mogłam z Miłoszem iść/jechać/wejść wszędzie gdzie tylko zapragnęłam. Autobusy, tramwaje, pociągi nie były nam straszne. Muzea, wystawy, koncerty, górskie wędrówki, długie leśne i po prostu zwykłe spacery czy wyprawy gdzie nas nogi poniosą, dzięki takiemu "związaniu" z synem to wszystko było łatwo dostępne i niesamowicie przyjemne, myślę że nie przesadzę jeśli uznam że i mnie i Jemu dało to wiele radości. Noszenie dało nam wiele niezapomnianych chwil, pomagało w ciężkich chwilach i przede wszystkim dało nam możliwość zbliżenia się do siebie najbliżej jak tylko się da.










Początki noszenia Syna Młodszego już nastąpiły, choć przyznam, że stres "czy na pewno dobrze to robię" towarzyszy tak samo jak za pierwszym razem, bo dawno nie wiązałam takiego maleństwa. Z każdym następnym razem jestem spokojniejsza. Chociaż mam wrażenie, że jednak prezentacja specjalisty w tej dziedzinie niezwykle byłaby pomocna... 

Bliskość którą noszenie zapewnia daje Kubie to czego On teraz bardzo potrzebuje, ale dodaje także mnie pewności siebie, która teraz w tym okresie podupadła ogromnie. Według Bartka przy jednym dziecku to może jest baby blues, ale przy dwójce już baby rock and roll. I tak też własnie raz świeci nade mną słońce raz kropi deszcz ale potrafi też przez cały dzień panować nieprzerwanie ulewa z gradobiciami.
Kolejny rozdział noszenia ogłaszam za rozpoczęty i życzę nam jak najwięcej słonecznych dni! :)
Prześlij komentarz