Facebook

środa, 22 maja 2013

zainteresowanie

Podczas naszych pierwszych wycieczek na plac zabaw Mi był zainteresowany tym co robią inne dzieci, ale raczej wolał obserwować wszystko z daleka, najlepiej z huśtawki.
Na przełomie kilku ostatnich dni sytuacja zmieniła się diametralnie.

W piaskownicy siedząc z dziećmi w przybliżonym do siebie wieku najbardziej zainteresowany jest mamami, które im towarzyszą. Początkowo uśmiechy, puszczanie oczka, potem pokazywanie zabawek - przekazywanie i odbieranie, ale czasem dochodzi także do okazania czułości poprzez przytulenie się. Takie właśnie mamy otwarte na ludzi, przynajmniej na razie (słyszałam, że to mija) dziecko.

W drugiej kolejności, po obcych mamach Mi na placu zabaw lgnie do dzieci 3 lata (wzwyż). Pragnie robić oczywiście wszystko to co one. A ja Matka latam za nim wszędzie i próbuję mu udostępnić jeszcze niewykonalne dla niego samego czynności.

Bawiliśmy się już na przykład w:

 pociąg - gdzie wg pomysłodawcy zabawy Olka trzeba było reperować silniki, dokupować wagony i dokręcać koła - i musiałam pilnować Mi żeby nie wypadł z tej nieszczęsnej rury pociągowej bo przecież wchodził do niej tylko wtedy kiedy kolega również się w niej znajdował, a sam Olek po raz pierwszy postanowił wejść na rurę od zewnętrznej strony więc czułam się w obowiązku jego też dopilnować gdyż opiekun dziecka znajdował się gdzieś nie wiadomo gdzie

fabrykę mleka - która się przemieszczała z jednej zjeżdżalni na drugą i trzeba było latać z góry na dół po milion razy, żeby asekurować przy ewentualnych próbach zjeżdżania - pomysłodawczyni zabawy Ania lubiła zjeżdżać tylko tyłem na brzuchu

baza pod platformą do zabawy - gdzie wreszcie trochę odpoczęliśmy, bo siedzieliśmy, przerzucaliśmy kamyczki i rozmawialiśmy jak to fajnie tak się schować 

Huśtanie nadal służy do obserwacji wszystkiego i wszystkich. Gdy jedziemy wózkiem Mi pokazuje mi każdego psa - sygnalizując swoim "a a", a  każde dziecko w wózku - "tu". 

Jak to wszystko szybko się zmienia. Jeszcze niedawno Nasz Syn najlepiej bawił się w domu, do wózka wejść nie chciał, a teraz sam przynosi buty, siada przy drzwiach wejściowych, pokazuje żeby wsadzić go do wózka i wyruszyć w kolejną ciekawą spacerowo - zabawową podróż.













Prześlij komentarz