Facebook

niedziela, 19 maja 2013

spanie

Wszyscy wiemy, że gdy w rodzinie pojawi się dziecko to sprawy spaniowe przynajmniej dwóch jej członków zmieniają się. Mama i Tata od początku stoją na straży i w nocy i w dzień. 
Noworodek pomimo tego, że przesypia większość doby - poza tym umie jeszcze srać, jeść i sygnalizować różnym rodzajem płaczu, że coś mu doskwiera - budzi się co jakiś czas, bez względu czy to dzień czy noc i trzeba go wtedy natychmiastowo obsłużyć.
Są oczywiście szczęśliwcy, których dzieciątko od pierwszych dni życia przesypia całą noc, na dodatek we własnym łóżeczku! 
My należymy do innej grupy szczęśliwców.
Mi na początku budził się przez całą dobę co około 2 godziny na jedzenie. Spożywał wszystko co miałam mu do zaproponowania i szedł dalej spać.
Z biegiem czasu sytuacja ulegała zmianie. W dzień coraz dłużej był aktywny, a w nocy budził się nadal co 2 lub 3 godziny.
W tym momencie w ciągu dnia Mi robi sobie maksymalnie dwie drzemki, które w zależności od niewiadomo  czego trwają od 20 minut do 2 godzin każda. 
Z przygotowaniem do nocnego spania nigdy nie mieliśmy problemów. O godzinie 20. 00 kąpiel, a po niej cycuś i spanie.
W ciągu roku Mi miał wiele faz zasypiania nocnego.
Początkowo trzeba go było tulić w ramionach jeżeli nie udało mu się zasnąć przy cycu, potem przyszedł moment na samodzielne zasypianie w łóżeczku - z tego byliśmy dumni bo sam z siebie, odłożony zasypiał. Taki stan trwał dosyć krótko, więc głaszcząc go i śpiewając usypialiśmy go gdy leżał w łóżeczku. Krótko jednak Nasz Syn był zadowolony z tej formy usypiania, bo przecież wszyscy wiemy że najlepiej jest zasypiać będąc do kogoś  przytulonym. I teraz Mama lub Mama z Tatą leżą na łóżku, a Mi turla się od jednego do drugiego rodzica i zasypia przybierając coraz to dziwniejsze pozycje.
Następnie Rodzice odkładają Syna do łóżeczka i mają chwilę dla siebie :)
Około godziny 24 następuje pierwsza (z czterech ) pobudka i Mi ląduje już na resztę nocy z nami w łóżku. Nauczyliśmy się przybierać takie pozycje żeby każdemu było wygodnie i na chwilę obecną nie wiem jak długo będziemy spali wszyscy razem. Lubimy to i bardzo się już do tego przyzwyczailiśmy. 

W ciągu dnia Mi zasypia: na Mamie, na Tacie, w wózku na spacerze (od niedawna), przytulony - noszony, w nosidle na spacerze albo po prostu przy cycu.

Gdy jesteśmy w domu i usypiamy dziecię to człowiek sobie myśli "O tak, teraz wreszcie coś zrobię w domu/do pracy!", po czym przez głowę przemyka "Ale najpierw na minutkę tylko zamknę oko." i  odpływa razem z dzieckiem w krainę snów. Po chwili otwiera oko, patrzy na zegarek i co widzi...?  Minęły 2 godziny, dziecko razem z nami wstaje, a w domu nadal nie posprzątane... :)

Pomimo wszystko uważam, że drzemki w ciągu dnia rodzicom także się należą i nie powinni mieć żadnych wyrzutów sumienia, że czegoś nie zrobili.
Bo człowiek wyspany ma więcej siły i cierpliwości, a to dla dziecka jest najważniejsze!












Prześlij komentarz